Northwood Highschool

Liceum Northwood zostało stworzone z myślą o osobach ze społeczności lgbt.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój nr 7

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Sammy Marsh

avatar

Tożsamość płciowa : Mężyczna
Age : 15
Orientacja : Panseksualny
Liczba postów : 36
Grupa : Uczeń
Join date : 27/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 6:02 pm

W przeciwieństwie do reszty musiałem się zgodzić, że alkohol w zbyt dużej ilości, ale raz na jakiś czas nikomu nie zaszkodził, więc czemu by się nie zabawić? No i to ostatnia możliwa szansa do zabawy, potem będzie dużo nauki, a chciałem wypaść dobrze, szczególnie by dostać stypendium. No i nie mówiłem tego Bev jeszcze, ale chciałem ubiegać się o pracę, miałem nadzieję, że w jakieś restauracji, kawiarni, cukierni czy coś mnie przyjmą. Sięgnąłem po kubeczek z drinkiem i napiłem się trochę. Skrzywiłem się nieco, a potem zacząłem śmiać z paniki Edda, nic się nie zmienił. W sumie to tylko trzy miesiące niecałe gdy go nie widziałem, więc to chyba całkiem normalne, że dalej to był nasz stary, dobry i ułożony Edzio. Patrzyłem na siostrę rozbawiony, widziałem jej wzrok i to jak cholernie podobał się jej tulas. Zabawne... mam nadzieję, że nie będę musiał wychodzić z pokoju by mogły... no bo to za szybko, więc bez przesady. Nie sądziłem by dobrze razem wyglądały, Izzy wyglądała strasznie dojrzale i miała na sobie tonę makijażu, a Beverly była... Bev. Nie umiałem tego inaczej opisać, po prostu... no ale kto tam wie co z tego wyjdzie. Gdy włączono muzykę nie umiałem nie zatańczyć z siostrą, dobrze wiedziała, że nie odmówię kawałkowi Nicki Minaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Richie Tozier

avatar

Tożsamość płciowa : boy
Age : 16
Orientacja : bisexual
Liczba postów : 104
Grupa : freshman 9th grade
Join date : 26/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 6:23 pm

Miło było dostać plastikowym kubeczkiem prosto w twarz, naprawdę. To było wręcz spełnienie moich marzeń, ale dobra. Przewróciłem oczami, słuchając wypocin Eddiego. A czego odwrotnego mogłem się na dobrą sprawę spodziewać? Mój maluszek stroni od wszelkich używek, moralność, zdrowie i te sprawy. Wcale mnie to nie zdziwiło, dlatego już nawet nie miałem zamiaru się o to wykłócać.

-Mógłbym wznieść za nas wtedy taki romantyczny romans.. - powiedziałem cicho, cmokając go po policzku. To, że nie chcę się kłócić, to nie znaczy, że nie mogę go jakoś podejść prawda? Lekarstwa dostał jak wychodziliśmy ze szpitala, więc o tej godzinie już można pić. Nie pytajcie skąd to wiem, ale no... sprawdzone info.

Beverly razem z Izzy dobrze się bawiły, tak samo jak Stan z Billem, których miałem zamiar jakimś cudem dzisiaj też spiknąć. Znalazłem wzrokiem jakąś pustą butelkę, którą od razu zgarnąłem i położyłem na ziemi, ciągnąc Eda do siebie. Oczywiście w taki sposób, aby się nie wywalił i słodko posadziłem go sobie na kolanach. Jestem zajebistym chłopakiem, wiem to.

-Możemy grać, jeśli chcecie. Ale z góry mówię jak chcecie dotknąć Edsa to możecie już sami sobie dać w ryj. - zgromiłem wszystkich wzrokiem, bo mimo wszystko jestem zazdrosny. I to bardzo. Nie, żebym nie ufał moim kumplom, bo co to, to nie. Jednakże wiecie.

Jak wszyscy już usiedli w kółeczku wzajemnej adoracji, jako pierwszy zakręciłem i wypadło na Stanleya. O, to będzie się działo. -Pytanie czy zadanie, słońce? - skrycie liczyłem, że weźmie jakieś zadanie. Mógłbym wtedy kazać mu masturbować się przy Williamie, który pokochałby ten widok i wpadłoby mu do głowy "AH TEN URIS JEST HOT, MUSZĘ Z NIM BYĆ". Ale debil wybrał pytanie. Niech mu będzie. -Kto według Ciebie jest z nas najprzystojniejszy i dlaczego akurat Bill? - uniosłem brew, wiedząc, że dziś zginę śmiercią tragiczną, ale jakże śmieszną. Od samego początku imprezy już troszkę minęło i niektórzy zdążyli wypić więcej niż jednego drinka, a i tak Billie miał słabą głowę. Będziesz mi dziękować, Stanson.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stanley Uris

avatar

Age : 16
Orientacja : Bisexual
Liczba postów : 100
Grupa : Freshman 9th Grade
Join date : 26/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 6:31 pm

Zignorowałem gadanie Richa o romantycznych romansach, cóż alkohol robi swoje, więc można się przejęzyczyć.
Trochę już zdążyliśmy wypić, Bill nie wyglądał źle, ale trzeźwy to on na pewno nie był. Zgodziłem się grać w tę butelkę, licząc, że te żenujące rzeczy zaczną wychodzić, gdy nie będę już świadomy tego co robię, a niestety byłem i to bardziej niż chciałem. Wolałem wybrać pytanie, bo wiedziałem, że z Richardem nie ma lekko, pewnie wpadłby na jakiś pomysł masturbowania się przy Billu, albo coś... Boże nawet wolałem o tym nie myśleć, bo tylko to potrafiło sprawić, że robiłem się czerwony ze wstydu. Czemu ja tak dobrze znam Richarda, że muszę wiedzieć o czym mógłby myśleć.
Jednak nie wiedziałem, czy to pytanie jest gorsze od zadań pokroju "pocałuj xyz".
Odchrząknąłem i napiłem się trochę drinka, którego sobie nalałem po wypiciu trochę wina - Bill, bo po prostu jest w moim typie - odparłem, jednak wzrok miałem wbity w ziemię. Nie chcę nic z tego pamiętać jutro, bo zapadnę się pod ziemię. Zakręciłem butelką w końcu i wypadło na Isabelle, ona poleciała od razu z zadaniem.
- Nie jestem okrutną osobą i po prostu masz się pocałować z Beverly - powiedziałem, porównując się trochę do Richa, ten to by wyjebał z palcówką albo minetą pewnie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eddie Kaspbrak

avatar

Age : 16
Orientacja : Homosexual
Liczba postów : 85
Grupa : Freshman 9th grade
Join date : 27/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 6:47 pm

Byłem dumny, że odmówiłem jako jedyny! Nie no tak serio czułem się głupio pijąc soczek jako jedyny. Jak małe dziecko idące na 18 kolegi. Tylko, że nikt z nas nie ma osiemnastki, a ja nie jestem mały. No może trochę... ale dalej rosnę jasne? Nie moja wina, że przy Stanie i Richu... i Billu... nawet Bev i Stan czułem się kuźwa jak mały chłopiec bo byłem jebaną mikroskopijną, ale za to bardzo mądra amebą. Nie dobra nie.. ameba to złe określenie... Ehhhh........
Gdy Sammy dolał mi soku, smakował nieco inaczej. Mogłem się już wtedy, że dodał do niego alko. Może ta ameba nie jest jednak aż tak mądra. Po jakimś czasie sam zacząłem się poruszać w rytm muzyki.
Może przez alkohol nie miałem problemu by grać z nimi. Siadłem na kolanka Richa i pocałowałem go.
- Mój cudowny rycerz z białym koniem~. Kocham jak jesteś zazdrosny, wyglądasz wtedy seksowniej niż zawsze, a nie sądziłem, że się da. - przyznałem i znowu go pocałowałem. Oj Sammy oby, kuźwa tego nie pamiętał, bo na pewno cię zabije.. po tym jak zabije siebie. A nie, ok, tak się nie da. Najpierw musisz być ty.
O o o! Izzy będzie kissać Bevcie! Ale super! Ja za to mogłem kissać Richa, bo te loczki były taaaaaaaakieeee słodziutkie. On ogólnie był cudowny. Słodki zboczuszek. Kocham jego zboczuszkowe myśli... chociaż są zboczuszkowe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Denbrough

avatar

Age : 16
Orientacja : Homosexual
Liczba postów : 51
Grupa : freshman 9th grade
Join date : 26/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 6:55 pm

Gra w butelkę brzmiała bardzo zachęcająco. Pamiętałem te nasze zabawy, gdy jeszcze cała nasza grupka mieszkała w Derry. To było ciekawe przeżycie, tym bardziej, że chłopcy zawsze mieli głupie pomysły. Przynajmniej jak graliśmy to musieliśmy wykonać swoje zadanie, bo gdy ktoś tego nie zrobi zawsze wypadają kary... które są o wiele gorsze. Raz nie chciałem skoczyć z klifu do wody jako pierwszy, to Rich kazał mi przy wszystkich za to ściągnąć gacie na trzydzieści sekund. Pierwszy raz tak szybko leciałem do wody.
Pierwszy był Stanley, który dostał bardzo specyficzne pytanie i udzielił... miłej dla mnie odpowiedzi. Uśmiechnąłem się pod nosem, trzymając swojego drinka w dłoni i lekko kołysząc się do muzyki, która wciąż głośno grała. Na razie nikt nie ma do nas problemu, ale w sumie to nie tylko u nas było głośno. Słyszałem jak zza ściany jakiś pokój również dobrze się bawi. Może w weekendy pozwalają na małe nocowania? Kto wie.
-Ddzzięki. Ty w moim tteż. - powiedziałem do Stana jak gdyby nigdy nic, ale taka była prawda. Może to nieco procenty w mojej krwi pozwoliły mi na przełamanie się i powiedzenie czegokolwiek na ten temat, albo sam chciałem. Nie mogłem się zdecydować.
Bev zaraz pocałuje się z Izzy i będziemy mieć kolejny shipp, ale ja miałem niezły ubaw z Eddiego, który najbardziej się zarzekał, że nie będzie pił, a jak już dostał to nieźle mu odwala. Ale nikt nie narzeka, a już tym bardziej Rich, który bez opamiętania może go całować, bez obawy, że Edward zaraz krzyknie, że jest nienormalny i nie chce tak przy wszystkich. Urocza parka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Isabelle Blackwood

avatar

Tożsamość płciowa : Dziewczyna
Orientacja : Homo
Liczba postów : 25
Grupa : Sophmore 10th Grade
Join date : 27/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 7:23 pm

Odpowiedź Stanleya wcale mnie nie zdziwiła, ale za to rozczuliło mnie to co powiedział ten jego koleżka. I shipp it! Byli przeuroczy, jak nie będą razem, to pójdę się zabić. Żartuję, ale będzie mi smutno, więc muszą być ze sobą!
Wybrałam zadanie, bo czułam co mi wybiorą, a poza tym miałam ochotę się zabawi. I miałam rację, nie zdziwiła mnie treść wypowiedzi Stana. Wzruszyłam ramionami, odłożyłam kubeczek i skorzystałam z tego, że rudowłosa siedzi obok mnie, posadziłam ją sobie na kolanach jednym ruchem, zaplatając swoje dłonie na jej karku i składając na jej ustach dość długi, ale delikatny pocałunek. Miałam chociaż nadzieję, że dziewczyna go odwzajemni, bo byłby trochę przypał. Na szczęście nie zawiodłam się. Podobało mi się to, nawet bardzo, nie myślałam, że wywoła to we mnie jakieś większe uczucia, w końcu nie zliczę ile razy grając w butelkę z kimś się całowałam, ale teraz to było zupełnie tak, jakbym robiła to z osobą, którą znam od bardzo dawna i bardzo mi na niej zależy. Kiedy w końcu odsunęłam się od niej to uśmiechnęłam się i przygryzłam wargę. Będziemy musiały robić to częściej. Niezależnie od jej reakcji, nie pozwoliłam jej zejść z moich kolan, tylko obróciłam ją przodem do towarzystwa, objęłam w talii i zakręciłam butelką, no i wypadło na Beverly... znaczy chyba bo w teorii powinno znów na mnie, ale skoro to ja kręciłam to wypadło na nią!
- No to mała, pytanie czy zadanie? - zapytałam, gdy wybrała pytanie zaczęłam myśleć... o cóż mogłabym ją zapytać, hm - najbardziej żenująca sytuacja z Twojego życia?


Ostatnio zmieniony przez Isabelle Blackwood dnia Wto Paź 02, 2018 1:58 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Beverly Marsh

avatar

Age : 16
Orientacja : Homosexual
Liczba postów : 29
Grupa : Freshman 9th grade
Join date : 27/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 7:38 pm

Bawiła mnie cała ta sytuacja. Eddie się napruł, Stanley i Bill są coraz bliżej do tego, aby bezwstydnie wkładać sobie języki do ust, mój kochany braciszek wygląda na szczęśliwego, Rich jeszcze bardziej z obrotu spraw, jakie właśnie nastąpiły. Można powiedzieć, że impreza jest naprawdę udana. Pierwszy dzień wspólnej szkoły i już takie akcje! Kocham ich, mocno, serio.
Jeszcze jak Izzy dostała za zadanie pocałowanie mnie, myślałam przez chwilę, że nie będzie chciała tego zrobić. Choć ja osobiście chciałam tego bardzo, dlatego to jak posadziła mnie na kolanach i zaczęła całować mega mi się podobało. Udam, że nie słyszałam tych gwizdów i innych głupich zachowań ze strony moich tępych kolegów, ale niech im będzie. Będąc dalej na jej kolanach, a szkoda, że przestałyśmy, ale co za dużo to niezdrowo przy wszystkich, moje pytanie doprowadziło mnie do tego, że aż znowu śmiać mi się chciało.
-Obóz z byłym chłopakiem, który tak się napruł, że czekając na mnie w namiocie zwalił sobie paczką serowych chrupek. Obrzydliwe. Spałam wtedy z dziewczyną w jednym łóżku, z którą się wcześniej całowałam, więc aż tak źle to się nie skończyłam. No ale... - to w głowie zostaje na długi czas, okej? Zakręciłam butelką i wypadło na Edwarda, który tak świetnie się bawił, że postanowiłam wykorzystać sytuacje, a jeszcze bardziej spodobało mi się jak się zgodził na zadanie. TO BĘDZIE PIĘKNE. Richard powinien mi zapłacić następnego dnia za mój piękny pomysł. -Zrób lapdance na Richiem, do tej piosenki. - podskoczyłam szybko do radia, włączając piękny utwór od Beyonce, Crazy in love z wersji od Greya. To będzie mega sexy. Kocham gejowskie interakcje, w które są wmieszani moi kumple okej? Natomiast ja wróciłam na swoje miejsce, czekając na dalszy obrót sprawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sammy Marsh

avatar

Tożsamość płciowa : Mężyczna
Age : 15
Orientacja : Panseksualny
Liczba postów : 36
Grupa : Uczeń
Join date : 27/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 7:57 pm

Jako żeby nikt nie był sztywny dolałem trochę wódki do soku Eda, ale to nie był nawet kieliszek. Czy on naprawdę aż tak się napruł? Nie wierze w to dziecko, to było zabawne jak tak... jawnie mówił tak dziwne rzeczy. Książę z białym koniem.... to się prosiło o głupi komentarz, ale wolałem dać pole do popisu Richardowi w tej kwestii. Pomysł z butelką był spoko, więc siadłem na ziemi przy łóżku na przeciwko Richarda. Parsknąłem cicho, gdy Stan dostał pytanie. Sam chciał... chociaż to lepsze niż patrzenie jak na przykład obciąga Billowi przed nami, bo domyślam się, że Rich właśnie dałby zadanie w tym stylu. Czemu to był Bill? W sumie sam nie rozumiałem czemu te parki się schadzały. Pasowali to siebie, to oczywiste, ale... chyba każdy z Losers Club był w jakimś stopniu podobny? Spojrzałem na chwilę na zadowolonego Richarda z Edwardem na kolanach i wróciłem do picia swojego napoju. Odpowiedź Urisa bardziej mnie rozbawiła, a odpowiedz Billa była całkiem słodka. Na zadanie w kierunku Izzy westchnąłem ciężko. Chyba dziś spełni się nie tylko Stilly, ale też Bevzzy kuźwa.
Spojrzałem na Stana z miną "Serio typie? Tylko tyle?" bo w sumie siostra po pocałunku, przez który ja nawet zagwizdałem, wydawała się skłonna na wiele więcej. Nie tak ją wychowałem, ale to jej życie, no i ważne, by była szczęśliwa.Tylko niech dziś się nie ruchają. Nie chcę wychodzić z pokoju już pierwszego dnia.
Na pytanie do siostry zawołałem.
- To będzie dobre! - i oparłem się o łóżko. Ta historia zawsze mnie bawiła mimo, że początkowo miałem ochotę rozszarpać Bena i do teraz nie ufałem mu.... To bo zrobił było obleśne. No i doszło do tego, że Ed zgodził się na wyzwanie! Wo cie panie, toż to cud. Widząc jego minę chyba szybko tego pożałował.. a nie jednak nie? Wydawał się jakby nie zrobiło to na nim wrażenia i tylko przytaknął. Co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Richie Tozier

avatar

Tożsamość płciowa : boy
Age : 16
Orientacja : bisexual
Liczba postów : 104
Grupa : freshman 9th grade
Join date : 26/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 8:05 pm

Stanley jebany Uris powinien mi teraz dziękować na kolanach, kurwa. Bill jąkała Denbrough przy wszystkich powiedział, że Stanson jest w jego typie, więc halo!? Gdzie brawa dla mnie, bo to co zrobiłem to był szczyt wszelkich możliwości dyplomatycznych. I jestem zajebisty. Jak zawsze.

Chwała także Samuelowi, który po kryjomu dodał trochę alkoholu do kubeczka Eddiego, który bawił się teraz w najlepsze. No ja na pewno nie mogłem marudzić, bo zdecydowanie podobał mi się taki obrót sprawy! Tym bardziej jak sam z siebie zaczął mnie całować, a to co powiedział... przepraszam, ale bez komentarza się nie obejdzie.

-Mmm, widzisz jestem najseksowniejszym facetem jakiego znasz. - mruknąłem mu do ust, po chwili jeszcze bardziej się uśmiechając. -Twój piękny rycerz jeszcze może Ci pokazać tego wspaniałego wierzchowca! - spróbować zawsze można, okej? Nie miałem zamiaru tutaj zaraz odpierdzielać jakichś dzikich aktów seksualnych, bo po pierwsze - Eddie jest tylko mój i na pewno nie pozwolę, aby te gnoje pierdolone mogły się na niego patrzeć, a po drugie - kocham go i nie zrobiłbym nic wbrew jego woli, tym bardziej jak jest pijany. Mimo to z chęcią oddawałem jego pocałunki, które jak cholera mi się podobały.

Zabawa nie miała się ku końcowi, bo nie tylko my się świetnie bawiliśmy. Izzy z Bev miały całkiem hot scenkę, normalnie jak w lesbijskim porno, ale ciała za mało... nieważne. Potem myślałem, że się udławię swoim piciem, bo nie tyle co zadanie Beverly mnie zaskoczyło, co fakt, że Eddie się na to zgodził i.. nie wiedziałem jak mam zareagować, więc tylko grzecznie (pierwszy raz w życiu) czekałem na obrót sprawy. No dalej Edwardzie, zaskocz mnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stanley Uris

avatar

Age : 16
Orientacja : Bisexual
Liczba postów : 100
Grupa : Freshman 9th Grade
Join date : 26/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 8:14 pm

Miałem wrażenie, że zacznę się hiperwentylować. Ed, pożycz inhalator. Miałem ochotę zacząć skakać z radości, albo coś, ale wolałem nie odpierdalać rzeczy dziwniejszych niż Eddie w tej chwili. Olałem to jednak, wiedziałem, że nikt tu nie będzie trzeźwy, ale nie myślałem, że najebie się aż tak taką ilością wódki, bo widziałem ile Sammie mu dolewa.
Gdy zobaczyłem jak Izzy i Bev się zaczęły całować, sam zacząłem gwizdać, mogłyby odegrać tu jakieś fajne porno, nie pogardziłbym.
- Nigdy nie spojrzę na naszego Hulka w ten sam sposób już - odparłem po opowieści Bev i oparłem ręce na podłodze, gdy wydano polecenie Edwardowi. Czy on się naprawdę najebał czy tylko sobie wmówił? Tak czy siak pokaz może być ciekawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eddie Kaspbrak

avatar

Age : 16
Orientacja : Homosexual
Liczba postów : 85
Grupa : Freshman 9th grade
Join date : 27/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 8:29 pm

Woah ich całus był gorący! Aż sam zacząłem bić brawo o kolano Richiego. Biedny Richy. Po chwili na przeprosiny ucałowałem go w policzek.
Potem była ta cała wypowiedź o tym co Ben odpierdolił. Zacząłem się dusić ze śmiechu.
- Naprawdę!? Masturbował się paczką chipsów? Od dziś nie tknę nic serowego... i tak mam nietolerancje laktozy, ale współczuję Sam. Ona uwielbiała serowe chipsy. Teraz będą się jej kojarzyły ze spermą grubcia. - zauważyłem. Gdy butelka mnie wylosowała uśmiechnąłem się i wybrałem zadanie. Bo czemu nie?
Lapdance? Taniec na kolanach? Hmmmm..... odwróciłem się przodem do Richa i zacząłem machać zdrową ręką w górze jak na koncertach i poruszać się w rytm muzyki. - To było łatwe - przyznałem dumny z siebie. Pokręciłem butelką i o... Sammy!
O dziwo wybrała zadanie, aż smutno mi było.
- Czy się całowałaś, a jak tak, to z kim~?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Denbrough

avatar

Age : 16
Orientacja : Homosexual
Liczba postów : 51
Grupa : freshman 9th grade
Join date : 26/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 8:42 pm

Chyba każdy w naszej grupce zgodzi się, że pocałunek Bev i Izzy był całkiem ciekawy. Może nawet i bardziej niż ciekawy. Natomiast słowa Bev nieco mnie zmartwiły. Ben brzmiał w jej opowieści, jakby był chory na umyśle i zacząłem się zastanawiać czy tak przypadkiem nie było. Kto wie, co siedzi w takiej części sporego ciała...
Zaśmiałem się ze słów Stana, a zadanie Edda... no chyba, że nie o to chodzi Bevvie ani Richardowi, który tak się cieszył, a na wykonanie Kaspbraka tylko odetchnął głośno. Biedaczysko. Liczył zapewne na jakieś wykonanie sprawiające, że w jego spodniach powstanie nowy maszt. Natomiast pytanie do Sammy mnie zaciekawiło, bo osobiście nie wiedziałem kto był jego pierwszym pocałunkiem. O ile ktoś był.
-Ttteż jestem ciekawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Isabelle Blackwood

avatar

Tożsamość płciowa : Dziewczyna
Orientacja : Homo
Liczba postów : 25
Grupa : Sophmore 10th Grade
Join date : 27/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 9:08 pm

Okej takiej ciekawej historii się nie spodziewałam. Spojrzałam na puste paczki po chipsach i aż się wzdrygnęłam. Przerzucam się na chrupki solone. Miałam przez chwilę wrażenie, że Eddie i Richie zaczną się tu ruchać, co w sumie było niekiedy normą na imprezach, ale na szczęście przynajmniej jeden z nich był przy zdrowych zmysłach, bo ten drugi nawet nie umiał wykonać swojego zadania. Westchnęłam tylko, no niech mu będzie, w końcu taniec na kolanach to taniec, co nie?
Zaczęło się pytanie o pierwsze pocałunki, nie wiem czemu ludzi to tak ciekawi, zwykle te pierwsze razy, nieważne o co chodzi, są żenujące i nieudane, nie ma się to wcale do tych wszystkich durnowatych komedii, w których wygląda to tak super i pięknie. Przynajmniej u mnie to tak wyglądało. W każdym razie oparłam głowę o ramie Beverly i spojrzałam na jej brata, w końcu to on był teraz w centrum uwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Beverly Marsh

avatar

Age : 16
Orientacja : Homosexual
Liczba postów : 29
Grupa : Freshman 9th grade
Join date : 27/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 9:16 pm

-Wiesz Eddie... nie o to mi chodziło, ale dobra.. - no a niech to szlak! Liczyłam tutaj na jakieś seksowne densy na kolanach Richarda, dzięki czemu bym mogła wykrzyczeć na cały akademik, że mój ship prawie uprawia przed nami seks, ale no Eddie... to Eddie. Niech mu jednak będzie.
Zwróciłam uwagę na Samuela, bo w sumie to sama tego nie wiedziałam. Byłam ciekawa! Chociaż osobiście uważam, że raczej powiedziałby mi coś takiego i raczej jeszcze z nikim się nie całował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sammy Marsh

avatar

Tożsamość płciowa : Mężyczna
Age : 15
Orientacja : Panseksualny
Liczba postów : 36
Grupa : Uczeń
Join date : 27/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 9:29 pm

O nie... Eddie był taki durny, że ja nie mogę. Nie mogłem przestać się śmiać widząc to. Wyglądał trochę jak robaczek. Nie wiem skąd to skojarzenie... Gdy wypadło na mnie nie chciałem ryzykować co pijany Eddie wymyśli, więc bezpiecznie wybrałem zadanie. No i... żałowałem. Trochę. Odwróciłem wzrok.
- E... to było dawno. - mruknąłem tylko, ale zaraz słysząc protesty spojrzałem przepraszająco na Richa. Mogłem skłamać, ale większość by się domyśliła no i nie chciałem łamać odwiecznych zasad gry w butelkę
- No więc... gdy byłem w podstawówce... to... pocałowałem się z Richem. - powiedziałem ale widząc nagle cholernie zranioną minę Edda dodałem pośpiesznie.
- To było dawno i to raczej była dziecięca ciekawość. która nic nie znaczyła - wyjaśniłem pośpiesznie zakłopotany,
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Richie Tozier

avatar

Tożsamość płciowa : boy
Age : 16
Orientacja : bisexual
Liczba postów : 104
Grupa : freshman 9th grade
Join date : 26/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 9:37 pm

W głowie już miałem to jak Eddie tańczy mi seksownie bioderkami na kolanach, a tutaj... odwalił coś takiego, co robi się co najmniej na nudnych freestylowych imprezkach. Przewróciłem tylko oczami, obejmując go w pasie po wszystkim, a słysząc pytanie jakie zadał Samuelowi, uniosłem brwi. O cholera.

Czułem, że zaraz stanie się coś złego. Eddie potrafił być zazdrosny o takie rzeczy, dlatego zastanawiałem się czy Sammy powie prawdę czy może jednak skłamię. Jednakże znał nasze zasady gry, a my łatwo wyczuwamy kłamstwo w grupie. No to będzie jazda. Podrapałem się po głowie, gdy skończył mówić i tylko splotłem swoje dłonie na brzuchu mojego chłopaka.

-Tak, tak, zgadzam się dawne czasy. - puściłem do niego oczko i uśmiechnąłem się lekko, aby zaraz nie myślał, że jak coś się zacznie to będę na niego zły. Chociaż to było dawno, więc Eddie raczej nie powinien się gniewać, co nie? -Tooo... kto teraz ziomki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stanley Uris

avatar

Age : 16
Orientacja : Bisexual
Liczba postów : 100
Grupa : Freshman 9th Grade
Join date : 26/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 9:48 pm

Niby dawne czasy, ale wiedziałem, że Edward się za to obrazi, albo będzie płakał po nocach czy coś.
Znałem Edsa na tyle dobrze, aby wiedzieć, że przejmie się tym i to bardzo. Ojeju biedny Richie... w sumie Samuś też, bo oboje będą musieli jakoś pocieszyć tego małego hipochondryka, jednak nagle po słowach Richa zapadła dziwna cisza i nikt nie wiedział co z tym zrobić. No ja to już w ogóle nie wiedziałem. Powinienem jakoś pomóc mojemu najlepszemu przyjacielowi, prawda?
- Skoro to dawne czasy no i Sam odpowiedział na pytanie... - przerwałem tę niezręczną i przeszkadzającą mi ciszę, kręcąc butelką. Wypadło na Richa. Świetnie, niech jeszcze bardziej zdołują Edsa. Musiałem wybrać coś, co by na niego nie wpłynęło, albo go jakoś pocieszyło, albo coś...
Wybrał zadanie, więc w sumie. Może warto spróbować, on jakoś dziwnie wpływał na tego bakteriofoba - popraw mu jakoś humor, bo zaraz nam się tu rozpłacze - (o ile już tego nie robił) powiedziałem tylko i dokończyłem swojego drinka oraz położyłem się na podłodze. Fajny sufit, był taki biały i ciekawy hmm...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eddie Kaspbrak

avatar

Age : 16
Orientacja : Homosexual
Liczba postów : 85
Grupa : Freshman 9th grade
Join date : 27/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 10:01 pm

Było zabawnie, sam nie sądziłem, że Sammy mógł się z kimś całować. No chyba, że z jakąś dziewczyną, którą kręciły tomboye. Oczywiście nie miałem nic do niej, kochałem ją, ale była trans. Nie była facetem, nieważne jak na to spojrzeć. To sprawiało, że powątpiewałem, że znajdzie sobie chłopaka, chyba że już zmieni płeć całkowicie... Ku mojemu zaskoczeniu... nie całowała się nigdy z dziewczyną. A z chłopakiem... moim chłopakiem. Odsunąłem się nagle od Richarda czując ukłucie w serduszku. Jakby coś się poważnego stało... To może głupie, ale poczułem się w jakimś stopniu przez nich oszukany. Pokochałem Richa jeszcze w podstawówce i może nikomu nie mówiłem, ale... było widoczne. Już wtedy z nas żartowali, mówili jakiś czas temu, że od zawsze wiedzieli... A teraz? Okazuje się, że nie dość, że pierwszy pocałunek podarował jej, to jeszcze oboje trzymali to w sekrecie tak długo...
Nie wiedziałem, że po moich policzkach zaczęły spływać łzy, gdy poczułem rękę Richa na swoim ramieniu odsunąłem się jeszcze bardziej i odwróciłem wzrok.
- To stare czasy... - dodałem cicho i troszkę się skuliłem. - Nie trzeba mnie pocieszać. Jesteśmy parą od dnia, więc nie zdradził mnie, ani nic. - a jednak.. czułem ból, nie rozumiejąc sam dlaczego... Nie chciałem niszczyć paczki, ale teraz widząc Sammy.. i jeszcze to oczko ze strony Richa.. nie umiałem być spokojny. Bolało mnie to.
Richard był dla mnie wyjątkowo ważny... Musze się uspokoić i udawać, ze wszystko okej, tylko.. .cholera nie umiałem się nawet uśmiechnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Richie Tozier

avatar

Tożsamość płciowa : boy
Age : 16
Orientacja : bisexual
Liczba postów : 104
Grupa : freshman 9th grade
Join date : 26/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 10:25 pm

Kurwa no czułem, że to się źle skończy. Stanley chciał poprawić sytuacje i byłem mu za to bardzo wdzięczny, pokazując mu lekki uśmiech, choć na mojej twarzy mógł zauważyć zdezorientowanie. Nie wiedziałem, co teraz zrobić. Nie chciałem, aby Eds był na mnie zły, jeszcze o coś takiego.. Chociaż bardziej to było mu przykro.

Jak się ode mnie odsunął to mnie samemu aż zachciało się płakać. NO HALO. Spojrzałem na niego i poczułem jak się we mnie gotuje przez jego słowa. Oj nie. Tak nie będziemy się bawić mój drogi. Wstałem z miejsca i złapałem mniejszego za rękę.

-Zaraz wrócimy. - powiedziałem do reszty i pociągnąłem chłopaka na korytarz, zamykając za nami drzwi. Na szczęście w pokoju Beverly wciąż grała muzyka, więc nikt nie usłyszy naszej rozmowy. Miałem nadzieję, bo chciałem, aby to zostało między nami. Prywatna sprawa, okej?

Odetchnąłem głośno i przetarłem policzki mojego spaghetti od łez. -Skarbuś, nie płacz, proszę. - szepnąłem, trzymając jedną dłonią jego małą rączkę. Oby tylko nie chciał ode mnie sobie teraz pójść, bo chyba się załamię. -To było w chuj dawno temu i uwierz mi, że to nic dla mnie nie znaczyło. Nawet o tym nie pamiętałem... no do teraz. W ogóle o tym nie myślę. - liczyłem na to, że mi uwierzy i zaraz znowu będzie okej. -Wiesz przecież, że Cię kocham i nikt nie liczy się dla mnie tak bardzo co ty. Jesteś moim małym misiakiem, tak? I chciałbym, aby wrócił teraz do mnie ten mały szczęśliwy Eddie Bear. - kochałem Edda i byłem tego pewien. Nie chciałem, aby między nami się popsuło przez taką głupią rzecz.

-Wybacz, że Ci nie mówiłem. Najwidoczniej myślałem, że to tak nieważne, że nie wiedziałem, że warto o tym powiedzieć. Kotku.. - aż mi zachciało się płakać jeszcze bardziej, bo jedyna rzecz jaką najbardziej nienawidziłem w swoim życiu, której nie byłbym w stanie sobie wybaczyć jest właśnie zranienie tego biednego maluszka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eddie Kaspbrak

avatar

Age : 16
Orientacja : Homosexual
Liczba postów : 85
Grupa : Freshman 9th grade
Join date : 27/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 10:43 pm

Nie spodziewałem się, że Richie mnie zabierze ze sobą na korytarz. Spojrzałem na niego zdezorientowany i nadal cholernie smutny. Spuściłem wzrok słuchając go w ciszy. To było najgorsze, że ja to wiedziałem. Ja wiedziałem, że nie mam powodu czuć smutku, ale nie umiałem nic na to poradzić. Wtuliłem się w ciszy w niego, bo chyba tego właśnie teraz potrzebowałem.
- Nie zrobiłeś nic złego Richie... Przepraszam, że zepsułem imprezę j-ja nie chcę się tak czuć, ale nie umiem przestać... Chodzi o to że... zawsze byłeś dla mnie tym najważniejszym i j-jedynym i szczerze miałem nadzieję, po tym jak przyjechałeś do mnie, że ty również to czułeś. A teraz Sam mówiła, że.. nie spodziewałem się tego... - wyznałem i popłakałem się tuląc cały czas do niego. Nienawidziłem się za to co teraz czułem.
- To mi przejdzie... pewnie. - zapewniłem cicho, pociągając nosem.
- N-nie wracajmy do nich jeszcze troszkę, dobrze? - poprosiłem go cicho i zakaszlałem, wtulając się mocniej w niego. Był taki ciepły... Naprawdę go kochałem i nie chciałem by tak wyszło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Richie Tozier

avatar

Tożsamość płciowa : boy
Age : 16
Orientacja : bisexual
Liczba postów : 104
Grupa : freshman 9th grade
Join date : 26/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 10:53 pm

Nie byłem zbyt dobry ani w opisywaniu uczuć ani w wyjaśnianiu dziwnych sytuacji. Nie byłem nawet dobry w to, aby poprawiać komuś nastrój, bo cisza jaka panowała między nami była cholernie dołująca. Gdy Eddie nagle się do mnie przytulił, od razu oplotłem jego ciałko rękoma i mocniej go w siebie wtuliłem, głaszcząc jedną dłonią po głowie.

-Nic nie zepsułeś, spokojnie. - zapewniłem go. W końcu taka prawda, jasne? Nic nie zepsuł i na pewno nikt nie będzie również na niego zły, że poczuł się smutny. Nie możemy kierować swoimi uczuciami i mi nie przeszkadzał fakt, że Kaspbrak jest wrażliwy. -Cśśśś... nic się nie stało, maluchu. Powiem Ci, że to było tak, że pocieszałem ją wtedy, bo płakała, że źle się czuje w swoim ciele i nikt jej nie będzie chciał. Miała problemy z tożsamością płciową, potem doszły tematy miłości i po prostu nie chciałem, aby tak płakała, więc się pocałowaliśmy. Nie było to jakieś długie, w końcu wiesz jak dzieciaki całują się w podstawówce. - wyjaśniłem, choć po chwili uświadomiłem sobie, że może Eds jednak nie wie... ale na pewno widział na filmach, to nieważne. -Gdybym wiedział, że za kilka lat sprawię Ci tym przykrość to bym tego nie zrobił.

Tak by było przysięgam. Szkoda, że nie miałem machiny, dzięki której mógłbym cofnąć się w czasie i pizgnąć sobie w ten wielki łeb w grubymi szkłami, krzyknąłbym wtedy do siebie coś w stylu ZWRÓĆ UWAGĘ NA TO JAK WYGLĄDA MIŁOŚĆ DOOKOŁA CIEBIE, BO ZA KILKA LAT BĘDZIESZ WIĘKSZYM DEBILEM NIŻ JESTEŚ. Coś mniej więcej takiego.

-W porządku, babe. Zostaniemy ile będziesz chciał. - ucałowałem go w główkę, dalej mocno trzymając w swoich ramionach. Gdyby chciał na pewno usłyszałby jak mocno bije mi teraz serce i jak gorąco mi się robi na całym ciele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Isabelle Blackwood

avatar

Tożsamość płciowa : Dziewczyna
Orientacja : Homo
Liczba postów : 25
Grupa : Sophmore 10th Grade
Join date : 27/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 11:03 pm

Zupełnie nie spodziewałam się, że tak potoczy się cała akcja. Znaczy no... niby ciężko było zrozumieć tego małego, że smucił się z tego powodu, a jednak nie mogłam tego stwierdzić do końca, bo nigdy nie byłam naprawdę zakochana i mój najpoważniejszy związek to głupie, dziecięce zauroczenie, więc może sama bym się przejęła taką głupotą.
Na początku nie wiedzieliśmy zbytnio co ze sobą zrobić, straszna stypa... - wiecie co, oni chyba zbyt szybko nie wrócą - zaczęłam i wzięłam butelkę do ręki - jestem pewna, że będzie okej, w końcu nawet ja widzę, że strasznie się kochają, więc spokojnie - starałam się trochę rozluźnić atmosferę, w końcu zakręciłam nią i wypadło na tego no... Billa! Wybrał zadanie, w tym momencie przypomniało mi się co mówiła Beverly. Powinni być razem, tak? No to ich do tego przekonajmy.
- Skoro już się tutaj tak całujemy na potęgę i o całowaniu mówimy, to pocałuj Stanleya - stwierdziłam z lekkim uśmiechem na ustach. No, ja tu chcę zobaczyć ciekawy show!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Denbrough

avatar

Age : 16
Orientacja : Homosexual
Liczba postów : 51
Grupa : freshman 9th grade
Join date : 26/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 11:18 pm

Takie obroty sprawy się nie spodziewałem. Wyszła z tego niezła drama, przez co nawet bałem się odezwać, aby nie sprowokować większej kłótni. Z jednej strony rozumiałem Richa czemu nie chciał o tym mówić. Sammy to mimo wszystko mała siostrzyczka Bev, która by go zabiła za to, że w ogóle się do niej zbliżył, a co dopiero jak by miała się dowiedzieć o pocałunku. Z drugiej sam nie wiedziałem jak zachowałbym się na miejscu Eddiego. Pewnie też byłbym zły albo byłoby mi przykro. Trudno określić.
Wyszli, a my już troszkę w stypie na nich czekaliśmy. Zaczęliśmy ponownie grać i w końcu wypadło na mnie. Wybrałem zadanie, bo czemu mam być gorszy od reszty? Uniosłem brew na to, co powiedziała Izzy, ale w porządku. Czemu by nie? Jak mówiłem Stanley był w moim typie, chociaż w podrywaniu byłem co najmniej słaby...
Odwróciłem się w jego kierunku i złapałem go za podbródek, patrząc jak przerażony na mnie spogląda. Zaśmiałem się cicho pod nosem i mruknąłem przed wszystkim. -Aż ttak źle nie całuje. - przybliżyłem się do niego, zamknąłem oczy i pocałowałem delikatnie usta mojego najlepszego przyjaciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stanley Uris

avatar

Age : 16
Orientacja : Bisexual
Liczba postów : 100
Grupa : Freshman 9th Grade
Join date : 26/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 11:32 pm

W końcu wyleźli z pokoju i miałem nadzieję, że coś pomoże, nawet nie miałem pomysłu, by się odezwać, ale Isabelle przejęła stery, super, bo miałem dość tego wszystkiego. Jak usłyszałem jednak treść zadania to wstałem aż z podłogi (na której leżałem chyba od godziny). CO KURWA. Nienienie ja się nie zgadzam... spojrzałem na niego przerażony. On chyba jednak był innego zdania. Kurwa Bill czemu Ty się na to zgodziłeś. Ja się nawet nie całowałem nigdy, nie chciałem, żeby mój pierwszy pocałunek był na imprezie, po pijaku, kiedy i tak nie robimy tego do końca świadomie. Jak chwycił mnie za podbródek i zmusił bym na niego spojrzał, miałem ochotę uciec, naprawdę, tylko potem myśl jak to wyjaśnić. Boże zabijcie mnie, z czego on się śmiał, przecież to nie jest w żadnym stopniu śmieszne. Miałem wrażenie, że serce wyskoczy mi z klatki piersiowej, gdy poczułem jak mnie całuje, nie wiedziałem jak mam się zachować, ale ostatecznie również zamknąłem oczy i odwzajemniłem to. Oczywiście nieporadnie, bo jak wspominałem nie całowałem się nigdy, ale kurwa, to moja pierwsza i pewnie ostatnia okazja by poczuć jego usta, nie chciałem tego zmarnować, okej? Ja nawet nie chciałem kończyć tej chwili, ale to musiało się stać, nawet szybciej niż myślałem. Jak tylko się ode mnie odsunął to wbiłem wzrok w ziemię, byłem cały czerwony, nawet czułem ciepło od moich policzków i to niestety nie wina alkoholu.
- Izzy masz może coś mocniejszego? - zapytałem w końcu, musiałem się jakoś odmóżdżyć, bo kurwa nie wyrobię i serce mi wyjebie z klatki piersiowej. A to byłby brzydki widok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eddie Kaspbrak

avatar

Age : 16
Orientacja : Homosexual
Liczba postów : 85
Grupa : Freshman 9th grade
Join date : 27/09/2018

PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   Pon Paź 01, 2018 11:45 pm

Mogłem w tej chwili trwać wiecznie. Uspokoiłem się w końcu po jakimś czasie i odsunąłem troszkę od niego. Spojrzałem na mojego zmartwionego chłopca, był taki kochany. Przysunąłem się do niego i pocałowałem delikatnie ocierając łzy.
- Chodźmy już, bo pewnie jest tam stypa bez ciebie. - uśmiechnąłem się delikatnie. Gdy jednak wróciliśmy okazało się, że nie do końca jest to stypa. Bill i Stan właśnie się całowali, a ja nie ogarniałem jak doszło do tego, że to Bill pocałował Stana, a nie odwrotnie. Spojrzałem na pomieszczenie. A no tak... butelka.
- To uczcimy powstanie Stilla? - zapytałem i uśmiechnąłem się do nich. Widząc minę Sam, która chyba była strasznie przejęta i sama na granicy płaczu posłałem jej delikatny uśmiech by się nie martwiła. To sprawiło jej chyba nieco ulgę, a gdy siadłem obok od razu mnie przytuliła. Chyba naprawdę tamten pocałunek się nie liczył. Poczochrałem ją po włosach i siadłem na ziemi obok Richa
-Rozumiem, że Billyemu podobało się zadanie? I już nie będzie potrzebował pretekstu do pocałunków ze Stanem? - zaśmiałem się, oj chyba Stan mnie zje za ten komentarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój nr 7   

Powrót do góry Go down
 
Pokój nr 7
Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Pokój numer #520

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Northwood Highschool :: Akademik :: Blok A :: Piętro I-
Skocz do: